Trening

III GP Poznania – bieg 3.

Przerwa od ostatniego wpisu była zdecydowanie dłuższa niż zamierzałem, ale to bynajmniej nie z lenistwa, czy braku tematów na które mógłbym napisać. Wręcz przeciwnie, dzieje się tyle, że po prostu nie miałem na to czasu. Pozytywną stroną jest fakt, że jak już czas się znajdzie to nie będę miał problemu ze znalezieniem pomysłu na wpis.

Najgorsza jest świadomość, że akurat teraz miałem wolne na uczelniach, więc strach pomyśleć co będzie jak oprócz codziennych zajęć – praca, organizacja GP i trening dojdą zajęcia na uczelniach (ostatni rok na AWF – wychowanie fizyczne i pierwszy na UAM – informatyka). Tak, tak dobrze przeczytaliście, napisałem trening. Znaczy to, że w ciągu ostatnich trzech tygodni byłem biegać 15 razy, a taka częstotliwość pozwala mi już nazywać moje bieganie trenowaniem.

Czytaj dalej…

Co z moją motywacją?

Zgodnie z obietnicami przyszedł czas na wpis na temat mojego treningu w ostatnim czasie. Chociaż ciężko nazywać to treningiem… Generalnie są jeszcze małe szanse że uda mi się przekroczyć 3000 kilometrów przebiegniętych w 2011 roku – taki kilometraż jednak na nikim raczej wrażenia nie zrobi. Ale o tym napiszę trochę więcej w podsumowaniu roku, na które przyjdzie czas wkrótce.

Wracając do treningu, wszystko było dobrze do Maratonu w Paryżu, a na samym maratonie nawet bardzo dobrze! Niestety później mimo osiągnięcia świetnego – zgodnego z założeniami wyniku odechciało mi się trenować. Długo myślałem nad przyczyną i dopiero w tym tygodniu mnie olśniło! Po przeczytaniu na facebook’u znajomego triatlonisty Pawła Bondaruka wpisu: „Bo naprawdę chodzi o to by króliczka gonić a nie złapać. Jak się złapie to się nudno robi.”  –  zacząłem analizować swoje bieganie…

Czytaj dalej…

Czas na nowego bloga…

Myślę, że formuła w której pisałem swojego starego bloga się wyczerpała, dlatego od teraz będę pisał tutaj…

Poniżej kopia najważniejszego wpisu z mojego poprzedniego bloga, a dla zainteresowanych link do tamtej wersji: blog maratonypolskie.pl

A tymczasem zapraszam do regularnego zaglądania tutaj. Mam nadzieje, że będzie ciekawie 😉

Paris Marathon

Do Paryża przylecieliśmy w piątek dwa dni przed biegiem. Różnica jaka rzuciła się w oczy od razu po opuszczeniu pokładu samolotu to klimat… Dwie godziny podróży i 15*C różnicy temeperatur. O ile czułem się przygotowany do biegu pod względem fizycznym, o tyle do biegania w takiej temperaturze przyzwyczajony nie byłem i tego najbardziej się obawiałem.
Po krótkim zapoznaniu się z centrum Paryża przyjechaliśmy do hotelu, bo nie zamierzałem się zbytnio eksploatować zwiedzaniem przed startem. Hotel okazał się bardzo przyjemny, a przy tym cena była porównywalna do tych które mamy w Polsce.

Sobota to przede wszystkim rozruch na biegu śniadaniowym, obiór pakietu startowego, zwiedzanie targów maratońskich i pełen relaks…
EXPO poza tym, że było ogromne i świetnie zoorganizowane nie zrobiło na mnie większego wrażenia, chyba z tego względu że ten punkt udało się dopracować do perfekcji Maratonowi Poznańskiemu i poza rozmiarem nie zauważyłem większych różnic (oczywiście poza rozmiarem).

Czytaj dalej…

Kategorie